Marka powstała na potrzeby jednej z nas, bo jedna z nas chciała kupić dokładnie taki strój kąpielowy do morsowania, który odpowiadałby potrzebom zimowych kąpieli wodnych, a którego nie znalazła nigdzie w świecie. Wymyśliła wiec go sama, uszyła dla siebie, a z czasem pomyślała, że takie jak ona też mogłyby czuć się w kąpielowym stroju równie komfortowo, atrakcyjnie i wygodnie. Bo nie wszystkie stroje kąpielowe muszą składać się ze sznurków i trójkącików, zwłaszcza te do kąpieli odważnych ;) I właśnie tak narodził się pomysł podzielenia się ze światem strojami dedykowanymi dla Morsów czy też Morserek…
Najpierw był pomysł na kartce A4 narysowany zamaszyście długopisem, który odszyła krawcowa Maria – mama. Projekt skupiał się na cięciach, motywach optycznie wydłużających, podkreślających atuty i korygujących sylwetkę “Jabłko”. Bo osoba w rozmiarze XXL go tworzyła, skupiając się na kroju, by na śnieżnym brzegu czuć się dobrze w swoim ciele, zarówno w wodzie, jak i po wyjściu.
Po pierwszym odszyciu prototypu i testach, nasz strój potrzebował wielu metamorfoz i poprawek. Jak się później okazało, to nie było tak łatwe, zwłaszcza w dobie pandemii i niedyspozycjach zdrowotnych. To już nawet nie godziny pracy, a miesiące nad jedną konstrukcją. Zdobycie tkanin, najlepiej tych szybkoschnących, z recyklingu i ładnych był praktycznie niemożliwy, mimo to zaczęłyśmy szukać na tzw. własnym fyrtlu (po poznańsku podwórku).
Po kilku miesiącach stroje przybrały formy obecne.
Posiadają 2 zamki, ten z przodu nadaje charakteru, wydłuża, zdobi i nadaje elegancji, ten z tyłu pozwala swobodnie i błyskawicznie wyskoczyć z zamarzniętego winter -swimwear’a, spełniając funkcje ściśle praktyczne. Odpinając oba - strój rozpada się na pół, praktycznie sam się zdejmując. To nieoceniona, ułatwiająca funkcja w trudnych zimowych warunkach.
Jest do tego ładny dla oka, posiada chroniący szyję golfik i długi rękaw z otworem na kciuka, wszystko to akcentują milutkie welurowe wstawki.